gminadobra.info

Cz. II – Dobra i Buk

W pierwszej części cyklu, pisałam o Bezrzeczu i Wołczkowie, teraz pora na Dobrą i Buk. 

Miejscowości były lokowane na prawie niemieckim w II poł. XIII wieku, na miejscu starych osad słowiańskich przez księcia pomorskiego Barnima I. Ziemie te zasiedlono osadnikami z terenu Meklemburgii i Brandenburgii, a zarządzał nimi Kościół lub rycerstwo. Nie wiadomo dokładnie kto finansował budowę świątyń – charakterystycznych dla regionu salowych, prostych w planie orientowanych budowli na zrębie z granitowych głazów.

Nazwę dzisiejszej miejscowości i siedziby gminy o brzmieniu „Doberen” (wywodzącą się z języka słowiańskiego, a oznaczającą prawdopodobnie „dobro”) znajdujemy zapisaną w dokumencie z 1269 r. Wieś najpierw należała do wspomnianego księcia z dynastii Gryfitów, później została rozdysponowana pomiędzy instytucje kościelne Szczecina, a od XVI w. aż do początków XX w. była własnością rodu von Ramin. Co ciekawe, ziemie w Dobrej były dziedziczone również po kądzieli, czyli przez kobiety. 

Oprócz majątku, w Dobrej od średniowiecza istniała również niewielka wieś chłopska, której dzisiaj jedynym ocalałym reliktem jest kościół zbudowany ok. 1270 r. Świątynia z charakterystycznymi schodkowymi szczytami, w dolnych partiach murów wykonana jest z czytelnych warstw kwadr granitowych. Z gotyckiej budowli pozostał też zwieńczony łukiem portal w ścianie zachodniej. Niegdyś do północno-wschodniego narożnika przylegała zakrystia, na co wskazują wybrzuszenia muru i pokaźnych rozmiarów przypora. W 1770 r. dobudowano kruchtę do zachodniego boku elewacji południowej, a wnętrze przykryto drewnianym stropem. Zauważyli Państwo nacięcia na belkach? Świadczą one o tym, że prawdopodobnie elementy stropu przeniesiono do Dobrej z innego miejsca. 

W XIX stuleciu oprócz wymurowania szczytów powiększono również okna w ścianach bocznych, a do zachodniego narożnika muru północnego dostawiono drugą kruchtę, o takich samych gabarytach jak wcześniejsza, barokowa. Przypuszcza się, że mogła służyć ona jako krypta. Po dawnych, średniowiecznych oknach pozostały jedynie relikty w postaci łuków widocznych w wątku muru. 

Z gotyckiego wyposażenia świątyni zachował się fragment ołtarza głównego – drewniana rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, przechowywana w katedrze św. Jakuba w Szczecinie. W 1727 r. ówczesny właściciel majątku, Bogusław Ernest von Ramin ufundował dla kościoła ołtarz ambonowy, obecnie rozczłonkowany. Ciekawe są w nim tzw. uszaki z ornamentem roślinnym i wolutami, które nie stanowią swojego zwierciadlanego odbicia. Nie wiadomo czy był to zamierzony efekt artystyczny twórcy ołtarza czy też wynik pomyłki. Nie można też wykluczyć, że różnice powstały w okresie późniejszym na skutek uszkodzeń. Ołtarz ozdobiony jest dwoma niewielkimi tarczami herbowymi rodów von Blankensee i Perbandt. Herb właścicieli ziem, Raminów, znajdował się na nieistniejącym dzisiaj baldachimie. Podobnie opracowana jest ambona, niegdyś zespolona z ołtarzem, a teraz stojąca obok. 

Na północnej ścianie kościoła wisi drewniane epitafium fundatora ołtarza. Tam gdzie obecnie znajduje się obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy dawniej była inskrypcja dotycząca zmarłego. Na przeciw, na ścianie południowej widzimy współczesny obraz przedstawiający bł. Rafała Chylińskiego, franciszkanina żyjącego w XVII w. 

Od czasów Reformacji aż do roku 1945 kościół był świątynią luterańską, jak prawie wszystkie na Pomorzu. Po wojnie przez 12 lat stał nieużywany i zdewastowany. Został ponownie przywrócony do kultu w 1957 r. jako świątynia katolicka. Będąc kościołem filialnym wchodził on w skład parafii w Wołczkowie aż do 1985 r. kiedy to została erygowana przy nim nowa parafia, w skład której weszły również Buk, Rzędziny, Łęgi, Stolec, Grzepnica i Płochocin. W 1988 r. opiekę nad miejscowościami przejęła Prowincja Św. Maksymiliana Marii Kolbego Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (Franciszkanów) z siedzibą w Gdańsku. Został wybudowany klasztor, obecnie zamieszkiwany przez 3 zakonników, w tym proboszcza, o. Bogdana Wrońskiego, który opowiedział mi nieco o Franciszkanach na Pomorzu Zachodnim oraz o działalności klasztoru w Dobrej. Zainteresowanych historią odsyłam do strony dobra.franciszkanie.pl gdzie znajdziecie Państwo bardzo ciekawy tekst na ten temat autorstwa ks. Grzegorza Wejmana. Wartym zauważenia jest fakt, że klasztor w Dobrej jest obecnie jedynym klasztorem franciszkańskim w całej diecezji szczecińsko – kamieńskiej, chociaż tradycja działalności Franciszkanów na tych terenach sięga XIII w. Zakony wywodzące się od Biedaczyny z Asyżu przybyły na teren Szczecina oraz Pomorza Zachodniego z Niemiec i prowadziły działalność kaznodziejską oraz pomoc potrzebującym nieprzerwanie aż do czasów wprowadzenia Reformacji w Księstwie Pomorskim w 1534 r. Po II wojnie światowej zakonnicy odpowiedzieli na wezwanie biskupów polskich i przybywali wraz z nowymi osadnikami z głębi kraju na Zachód. Ich pragnieniem było przejęcie pofranciszkańskiego kościoła pw. św. Jana Ewangelisty w Szczecinie, ale decyzją bpa Majdańskiego osiedli w Dobrej. 

W ciągu ostatnich lat Zakon przeprowadził najważniejsze prace konserwatorskie w kościele: wyremontowano między innymi północną połać dachu, wypełniono ubytki między kamieniami w elewacjach, wymieniono okna. Franciszkanie chcieliby kiedyś szyby zamienić witrażami, ale ich prawdziwym i najważniejszym celem jest większa integracja parafian. Organizują festyny, w tym największy, odpustowy, organizowany corocznie 22 sierpnia, aktywnie uczestniczą w dożynkach oraz innych imprezach gminnych. Popularnością cieszą się też parafialne kolędowania. Zakonnicy zdają sobie sprawę ze specyfiki miejscowości położonych w naszej gminie, żartują, że ich praca nie należy do najłatwiejszych, jednak nie poddają się. 

Buk jest jedną z nielicznych miejscowości, która zachowała jeszcze pierwotny pejzaż. Wieś prawdopodobnie należała do zacnego rodu von Ramin już od XIV w., w XVII stuleciu za czasów podbojów królowej Krystyny przeszła we władanie szwedzkich majorów, a decyzją króla Prus, Fryderyka Wilhelma I w 1723 r. stała się lennem rodziny von Lepel. Nie zachował się dawny dwór ani budynki gospodarcze majątku, ale szczęśliwie do naszych czasów przetrwał kościół, który niewątpliwie jest jedną z ciekawszych i bardziej intrygujących budowli średniowiecznych w regionie. Stojący na lekkim wzniesieniu, doskonale widoczny z perspektywy drogi, przykuwa uwagę przybywających do Buku od strony Dobrej. Wszystkie publikacje zwracają uwagę na unikatowe i nigdzie więcej niespotykane na Pomorzu cechy architektoniczne świątyni, takie jak obecność tzw. simy, czyli kamiennego gzymsu wieńczącego, który pełnił funkcję rynny oraz monumentalnej, bezokiennej ściany północnej, przypominającej mur obronny. Oryginalnym gotyckim reliktem jest ostrołukowy portal w ścianie zachodniej (obecnie nieużywany) i dawna zakrystia z kryptą. Ksiądz Grzegorz Gierek, który sprawuje posługę w Buku od 7 lat chciałby przeprowadzić w podziemiach pod zakrystią badania, sprawdzić co zostało tam po włamaniu, do którego doszło wiele lat temu, kiedy to złodzieje wybili otwór w murze i weszli do środka. Na razie, wskutek braku funduszy jest to niemożliwe więc pewnie nieprędko dowiemy się szczegółów na temat miejsca pochówku dawnych właścicieli majątku. Żądni wrażeń mieszkańcy gminy muszą ograniczyć się tymczasem do zajrzenia przez zakratowane okienko, przez które widać porozrzucane, puste trumny. 

W XVIII w. zaadaptowano piętro zakrystii na emporę kolatorską, ogrzewaną piecem z ozdobnych, rokokowych kafli. Piec nie dotrwał do naszych czasów, zachował się z niego tylko jeden kafel, który jest eksponowany we wnętrzu kościoła. Wiedzą Państwo w którym miejscu? Służy jako postument do figury Chrystusa ustawionej w południowo – wschodnim narożniku świątyni. Sto lat temu na emporze zasiadała pisarka, hrabina Elizabeth von Arnim, kiedy przyjeżdżała do Buku na niedzielne msze ze swojego majątku w Rzędzinach. Kościół oraz wioskę utrwaliła na kartach bestsellerowej powieści pt. „Elizabeth i jej ogród”. Uważni czytelnicy zapewne pamiętają, pisałam o tym w październiku. 

Do najcenniejszych elementów wyposażenia wnętrza należy ołtarz główny z amboną, wykonany przez twórcę ołtarza głównego katedry szczecińskiej, Erharda Löfflera. Zamówiony w 1711 r. za ogromną sumę 30 talarów świadczy o wysokich aspiracjach fundatorów z rodów von Blankensee i von Lepel, których herby umieszczone są na postumentach spiralnych kolumn. Nastawę wieńczą rzeźby aniołów, natomiast w jej centralnej części znajduje się wieloboczna czasza ambony (tam, gdzie stoi obecnie figura św. Antoniego z Dzieciątkiem).

Proszę zwrócić również uwagę na wykonane z piaskowca epitafium majora Ottona Gustava von Lepel pochowanego w krypcie kościoła. Należy ono do nielicznych na Pomorzu kamiennych dzieł barokowej sztuki sepulkralnej i zdecydowanie się pośród nich wyróżnia bogactwem formy. 

Kościół w Buku wymaga remontu i ogromnych nakładów finansowych, które przywróciłyby mu dawną świetność. Ostatnimi laty udało się między innymi osuszyć mury i zamontować betonowy strop w wieży. Założono również potężne stalowe liny i klamry, które spinają budynek i nie pozwalają ścianom rozchodzić się na boki. Widać je rozciągnięte tuż pod drewnianym stropem. Na dachu trzeba wymienić dachówkę, uzupełnić zegar, dawniej wiszący na wieży, który uległ zniszczeniu dawno temu, zamówić do niego mechanizm, wymienić szkaradny polbruk wewnątrz świątyni na stylową posadzkę, uporządkować teren wokół. Kościół nie jest ogrzewany, w czasie mszy w ostatnią niedzielę było w nim zimniej niż na dworze, para leciała ludziom z ust. Parafianie się nie skarżą, mówią, że są przyzwyczajeni do surowych warunków, ale myślę, że na zabytek tej klasy pieniądze muszą się znaleźć. Ksiądz Gierek chciałby też wybudować dom pomocy społecznej na działce naprzeciwko plebanii. Trzymamy więc kciuki i mamy nadzieję na pozytywne rozpatrzenie w tym roku wniosków złożonych do Funduszy Norweskich. 

Zostaw komentarz

Monika Kołacz - Kolasa

Monika Kołacz - Kolasa

Z wykształcenia historyk sztuki i filolog włoski. Pasjonatka dziejów Pomorza Zachodniego oraz książek Joanny Bator. Relaksuje się jazdą na rowerze i spacerami nad morzem. Mieszka w Bezrzeczu. Mama Uli i Anieli.