gminadobra.info

Cz. III – Wąwelnica

Jeszcze do niedawna miejscowości w gminie Dobra były typowymi wsiami pomorskimi, otoczonych rozległymi polami i łąkami. Dziś większość z nich jest otoczona coraz gęstszą siatką nowych osiedli domów jednorodzinnych, a ich właściciele traktują miejsce zamieszkania jedynie jako sypialnię. Na naszych oczach dokonują się wielkie przeobrażenia krajobrazu. Rozbierane są dawne budynki gospodarcze, modernizowane chłopskie chałupy, które tracą przez to oryginalne dekoracyjne detale. I jedynie kamienne kościoły o średniowiecznym rodowodzie trwają na swoich miejscach niezmiennie od wieków, niemi świadkowie historii, których mijamy codziennie po drodze do swoich obowiązków. Przyzwyczailiśmy się do ich widoku i obecności. A wiedzą Państwo jakie historie się za nimi kryją.

Przedwojenne Wamlitz to niewielka wieś położona między głównymi trasami komunikacyjnymi, na łagodnym stoku opadającym w kierunku drogi wiejskiej łączącej Bezrzecze z Dołujami. Jest jedną z nielicznych na terenie gminy miejscowości, która zachowała niezmieniony pejzaż otaczających ją rozległych pól i łagodnych wzniesień z dalekim widnokręgiem. Nazwa „Wąwelnica” pochodzi zapewne od słowiańskiego słowa „wawel”, czyli wąwóz i wskazuje na słowiańskie korzenie osady. Tak jak kilka innych wsi w okolicy także i Wąwelnicę książę Barnim podarował na uposażenie kolegiaty św.św. Piotra i Pawła w Szczecinie. W 1263 r. fundację tę zatwierdził papież Urban IV, a 4 lata później biskup kamieński Hermann przeznaczył dochody z miejscowości (z 53 włók) kolegiacie Mariackiej ze Szczecina. W następnych stuleciach część Wąwelnicy była ciągle lennem Kościoła, a część możnych pomorskich rodów. W czasie wojny trzydziestoletniej wieś, jak większość podszczecińskich miejscowości, została spalona. Ocalał jedynie miejscowy kościół, który przebudowano w XVIII wieku. Ciekawostką jest, że w XIX stuleciu w Wąwelnicy była, jak podają źródła, szkoła, dom gminy, 36 domów, 38 stodół i stajni oraz wiatrak. Były też 2 wyszynki. Porównując z dzisiejszym stanem zameldowania, czyli 120 osobami nastąpił niebywały regres. 

Na średniowieczne korzenie Wąwelnicy wskazuje plan wsi – regularna owalnica o osi podłużnej północ – południe, z szerokim wrzecionowatym placem, pośrodku ujętym po obu stronach łukowo wygiętymi ulicami, wzdłuż których postawiono domy i zagrody. 

W środkowej części placu, na sporym wzniesieniu terenu, na parceli ogrodzonej kamiennym murem stoi kościół, który musiał istnieć w tym miejscu już w XIII wieku, gdyż w 1286 r. został oddany pod patronat kolegiacie Mariackiej. Jak wyglądała pierwotna budowla tego niestety nie wiemy. Zrąb obecnie istniejącej świątyni pochodzi z przełomu XV i XVI wieku, o czym świadczy technika formowania murów z granitowych otoczaków i cegły, jak i forma ceglanego, smukłego portalu w ścianie południowej, przez który dawniej wchodziło się do środka. Kształt odcinkowych okien i szkieletowej wieży nadwieszonej nad fasadą zachodnią wskazuje na późniejszy czas wykonania, zresztą dokładna data – 1777 – była zapisana na chorągiewce, która niegdyś wieńczyła wieżę, pełniącą rolę dzwonnicy. Wewnątrz wciąż znajduje się, i dzwoni na pół godziny przed mszą w niedziele oraz w czwartki, XVII-wieczny dzwon, pochodzący z pracowni ludwisarskiej w Szczecinie. 

Wnętrze tej niewielkiej, salowej świątyni przykrywa drewniany strop belkowy, obecnie pięknie odnowiony. Z dawnego wyposażenia kościoła pozostał klasycystyczny ołtarz o architektonicznych formach. W jego centralnej części znajduje się kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, który w 1975 r. przywieźli z Częstochowy o. Ryba wraz z parafianinem, panem Knajpem, fundatorem malowidła. Do 1945 r. w ołtarzu znajdowała się kopia dzieła w stylu Correggia przedstawiająca „Pokłon pasterzy”.

Stojąca przy ścianie północnej drewniana ambona również pochodzi z XVIII wieku. Zaledwie miesiąc temu wróciła z pracowni konserwatorskiej, gdzie odsłonięto płyciny przedstawiające 4 Ewangelistów, a samemu zabytkowi nadano odcienie błękitu, złota i czerwieni, jakie prawdopodobnie mógł mieć oryginalnie. Warto przyjrzeć się jej z bliska. Wygląda pięknie i dobrze współgra z ołtarzem. Wnętrze kościoła w Wąwelnicy pozytywnie zaskakuje harmonią i dobrym smakiem: odnowione drewno belek stropu oraz empory organowej, posadzka ułożona w jodełkę oraz witraże (również ufundowane przez rodzinę Knajpów) stanowią tło dla zabytkowego ołtarza i ambony. Wszystko świetnie pasuje do architektury wiejskiego, starego kościoła. Doszły mnie słuchy o planach wymiany obecnego ołtarza na marmurowy, ze względu na to, że aby kościół mógł być konsekrowany jest konieczne by ołtarz był zamocowany na stałe, ale mam nadzieję, że jednak uda się ten przepis ominąć i stary ołtarz z desek pozostanie na swoim miejscu. 

Kościołem w Wąwelnicy opiekuje się proboszcz Jan Gierlach, który zawiaduje również świątyniami w Dołujach i Kościnie. Oprócz tego pełni funkcję wicedziekana, organizuje festyny, jasełka i pielgrzymki parafialne po Polsce, Europie i świecie, patronuje 18 (!) wspólnotom modlitewnym. Jest niezwykle otwartym, pogodnym człowiekiem. Dzięki jego pracy i samozaparciu parafia w Dołujach odrodziła się po ponad 60 latach. Kiedy ksiądz Gierlach przybył na posługę do gminy Dobra w 2006 r. wszystkie uroczystości parafialne odbywały się w malutkim kościele w Wąwelnicy. Światynia w Kościnie była ruiną, natomiast w Dołujach w ogóle nie było kościoła, ponieważ uległ zniszczeniu w czasie II wojny światowej, a potem został rozebrany. Nowa parafia, w skład której weszły, oprócz wspomnianych miejscowości, także Skarbimierzyce, Lubieszyn i Redlica została oficjalnie erygowana 25 lutego 2007 r. Przed proboszczem stanęło ważne zadanie: wybudowanie kościoła w Dołujach. Ksiądz zamieszkał w budynku przy szkole, który wyremontował i zaadaptował na potrzeby plebanii. Pierwsze msze odbywały się na szkolnym korytarzu, a kiedy kościół zaczął powstawać wierni spotykali się co niedziele na miejscu budowy, pod gołym niebem. Gdy po trzech latach prace ukończono pisały o tym media w całej Polsce. 21 października 2017 r. odbył się uroczysty obrzęd poświęcenia nowej świątyni pod przewodnictwem Arcybiskupa Andrzeja Dzięgi. Wiedzą Państwo, że w trakcie budowy plebanii natrafiono na fundamenty dwóch wcześniejszych kościołów, które stały w tym miejscu? Budowli z XIV i XIX wieku. Oprócz tego wykopano pół hali znalezisk różnego typu, przeważnie fragmenty broni, karabiny, a nawet serce dzwonu. 

Ksiądz Gierlach nie ustaje w pracach na rzecz parafii. Obecnie przygotowuje się do remontu kościoła w Wąwelnicy. Chce wymienić deski pokrywające hełm wieży, zamontować nowe, miedziane rynny, osuszyć mury, pomalować tynki oraz ościeżnice, uporządkować teren wokół. Trwa wykonywanie kosztorysu prac. Drzwi gościnnej plebanii w Dołujach nie zamykają się, wszyscy interesanci, budowlańcy, goście z bliska i z daleka witani są przez księdza proboszcza z uśmiechem. Niektórzy parafianie mają nawet swój klucz (!). Może i Państwo kiedyś tam zawitacie? Ksiądz częstuje pyszną kawą i ciastem. Można porozmawiać i przejrzeć pieczołowicie prowadzone przez panią Krystynę Teżyk, emerytowaną nauczycielkę, kroniki parafialne. Zachęcam! 

W kolejnej części: Mierzyn

Zostaw komentarz

Monika Kołacz - Kolasa

Monika Kołacz - Kolasa

Z wykształcenia historyk sztuki i filolog włoski. Pasjonatka dziejów Pomorza Zachodniego oraz książek Joanny Bator. Relaksuje się jazdą na rowerze i spacerami nad morzem. Mieszka w Bezrzeczu. Mama Uli i Anieli.

Reklama