gminadobra.info

Czyn społeczny w Ramin

Pogoda od kilku dni nas rozpieszcza. Wszyscy chętnie wychodzą z domu, wystawiają blade po zimie twarze do słońca. Ścieżki znowu są pełne rowerzystów, a po jezdniach suną motocykliści. W najlepszych okolicznych lodziarniach ustawiają się kolejki. Nadeszła wiosna, a wraz z nią chęć do robienia porządków.

O niemieckim Ramin, dawnej posiadłości pomorskiej szlachty, pisałam w Ramin – niezwykłe miejsce tuż za polską granicą, obiecałam wtedy, że wrócę do gościnnego pałacu kiedy zrobi się cieplej. Okazja nadarzyła się kilka dni temu. W pierwszą sobotę kwietnia w majątku był wyjątkowo wielki ruch. Samochody na rejestracjach szczecińskich i polickich zajęły cały podjazd, a uśmiechnięci ludzie wypełniali gwarem zabytkowe wnętrza i rozległy park. Wszyscy nowo przybyli byli witani serdecznie, a zaraz potem przydzielano im parę rękawic, narzędzia oraz oddelegowywano do zajęć. Cóż to za performance, zapytacie? Otóż Subbotnik, drodzy Państwo! Nieco starsi czytelnicy pamiętający czasy poprzedniego ustroju słyszeli, a może nawet sami uczestniczyli, w tzw. „czynach społecznych” organizowanych przez szkoły, zakłady pracy czy ugrupowania młodzieżowe. Ta forma kolektywnej aktywności na rzecz wspólnego dobra była praktykowana we wszystkich krajach bloku wschodniego, a w dawnej NRD nazywano ją właśnie „Subbotnik”. Jak się okazuje nie wszystkie pomysły minionej epoki zasługują na zapomnienie. Czyn społeczny w Ramin jest organizowany od 9 lat i z roku na rok cieszy się większą popularnością. „Kiedy przyjechaliśmy tu 11 lat temu pałac był zarośnięty roślinnością po sam gzyms” – mówi pani Jolante Grenke, właścicielka posiadłości – „nie było widać parku ani stawu, tak wszystko zdziczało. Wpadliśmy więc na pomysł zorganizowania wspólnej akcji porządkowej. Z pomocą przyszli nasi przyjaciele z Niemiec i ze Szczecina. Tak dobrze się wszyscy przy tym bawiliśmy, że postanowiliśmy organizować czyny społeczne cyklicznie, dwa razy do roku, wiosną i jesienią”. 

Jakie pracy wykonuje się przy okazji Subbotnika? Przede wszystkim oczyszczanie parku i stawu. Zbierane są gałęzie drzew, które następnie przy pomocy rębaka przerabia się na wióry, wykorzystywane później między innymi jako nawóz, koszona jest trawa. Mniejsze patyki spalane są w ognisku. Traktor użyczony przez uczynnego gospodarza z sąsiedztwa kursuje non stop z przyczepą załadowaną drewnem. Dużym wyzwaniem jest staw. Metodą czynu społecznego można uporządkować go przy brzegach, przyciąć zbyt wybujałą roślinność, ale żeby oczyścić dno potrzebny jest specjalistyczny sprzęt. Jeden z przyjaciół właścicieli pałacu, pan Tadeusz Szklarski, usunął zaporę, którą wybudowały bobry. Dzięki temu poziom wody znacząco się obniżył i powierzchnia stawu powróciła do rozmiarów sprzed wojny. Działalność bobrów w Ramin widać bardzo dobrze po kilku żeremiach i po tym, że kora na okolicznych drzewach jest zdarta do wysokości mniej więcej 1 metra. Kilka pni ustąpiło już mocnym zębiskom i legło w wodzie. Właściciele chcieliby oczyścić staw, tak aby można było w przyszłości pływać po nim łódeczkami. Trzeba całkowicie spuścić wodę. „Może przy okazji coś ciekawego znalazłoby się na dnie?” – zastanawia się pan Tadeusz. 

Część ogromnego parku jest od niedawna ogrodzona siatką elektryczną i czeka na przyjęcie owiec gotlandzkich. Niewielkie stadko zostało zakupione z myślą o wykorzystaniu go przy koszeniu trawy. Zwierzęta wcześniej chodziły swobodnie po terenie, niestety, chętniej zjadały inne rośliny więc teraz będą pod kontrolą, a koszenie odbywa się metodą tradycyjną.

W czystym od zanieczyszczeń przemysłowych klimacie Ramin, tak jak przed wiekami, hoduje się i zbiera zioła. Zarówno te dziko rosnące, jak pokrzywę, mlecz, babkę lancetowatą, szczaw, jak i posadzony ręką człowieka tymianek, oregano, szałwię czy rukolę. Rozmawiamy podczas prac w parku, które rośliny na jaką przypadłość warto stosować. „Wokół pałacu rośnie bardzo dużo pokrzyw” – tłumaczy pani Jolante – „postanowiliśmy je wykorzystać. Zaczęłam czytać na temat ziołolecznictwa, interesować się tym. W rodzinie kilka osób zachorowało na nowotwory, chciałam im pomóc” – dodaje. Zamiłowanie zaczęło przekładać się na szeroko zakrojoną działalność prowadzoną razem z przyjaciółką, profesor Ewą Stachowską, specjalistką dietetyki. Panie wspólnie organizują warsztaty na temat odżywiania dla różnych grup docelowych, między innymi dla lekarzy, rodziców dzieci autystycznych, pielęgniarek z przychodni rodzinnych. Pani profesor odpowiada za część teoretyczną, natomiast pani Jolante za stronę praktyczną. Pokazuje jak przyrządzić zdrowe posiłki z użyciem ziół i produktów regionalnych dostępnych w zasięgu ręki. Warsztaty odbywają się w kuchni pałacu w Ramin lub są organizowane w terenie. W maju przyjaciółki mają zaplanowane wyjazdy do Barlinka i Dźwirzyna. O zioła w parku nie trzeba specjalnie dbać, rosną bujnie bez ingerencji człowieka. Pani Jolante poleca używać ich na co dzień, na przykład posiekane do sałatki lub jako dodatek do smoothies. Ja na niedzielne śniadanie zjadłam jajecznicę z ramińską młodą pokrzywą, mleczem i podagrycznikiem. Pycha! Zioła można też wykorzystać do wyrobu ciasteczek dla ….psa! „Bierzemy pokrzywę, płatki owsiane, mąkę orkiszową, trochę wody, wyrabiamy – i pieczemy kilka minut. Nasza suczka Bessi uwielbia te ciastka. Można też użyć liści brzozy albo ostropestu. Zwierzęta wyczuwają intuicyjnie jaka roślina jest im potrzebna dla zdrowia więc nie ma nic dziwnego w tym, że psy jedzą ciastka ziołowe.” – tłumaczy właścicielka pałacu. Pani Jolante ma dużą wiedzę na temat ziół i ich wykorzystania. Kto wie, może kiedyś wyda książkę na ten temat? 

W czasie prac porządkowych w parku często jest ogłaszana przerwa na poczęstunek. Wszyscy schodzą się wtedy na taras, częstują domowej roboty ciastami, sokiem z jabłek wyciskanym przy pomocy starych tłoczni w sąsiednim gospodarstwie, popijają prosecco. Panuje wesoła atmosfera. Na koniec dnia organizowane jest ognisko. Widać, że przyjaciele dobrze się czują w swoim towarzystwie. Co roku na Subbotnik przyjeżdża więcej osób, bo to miejsce przyciąga jak magnes. Gdyby również Państwo mieli ochotę zawitać kiedyś do Ramin, pan Edward i pani Jolante serdecznie zapraszają! Park jest ogromny więc pracy wystarczy dla każdego. Dzień spędzony na łonie przyrody w ciekawym towarzystwie mają Państwo zapewniony.

Wydarzenia kulturalne organizowane w pałacu możecie Państwo na bieżąco śledzić na FB na stronie Gutshaus Ramin Dworek w Raminie

Zostaw komentarz

Monika Kołacz - Kolasa

Monika Kołacz - Kolasa

Z wykształcenia historyk sztuki i filolog włoski. Pasjonatka dziejów Pomorza Zachodniego oraz książek Joanny Bator. Relaksuje się jazdą na rowerze i spacerami nad morzem. Mieszka w Bezrzeczu. Mama Uli i Anieli.

Reklama