gminadobra.info

Dęby z Kościna

Jechałam ostatnio trasą z Dołuj do Kościna w piękny, kwietniowy dzień, pustą drogą malowniczo wijącą się pośród wiosennego krajobrazu. Słońce mocno świeciło, było cicho i spokojnie. W pewnym momencie zauważyłam na jezdni długie cienie. Spojrzałam w górę i, musiałam zatrzymać samochód, tak mnie ten widok zachwycił: Po obu stronach ulicy stały potężne, prastare dęby. Żeby objąć wzrokiem korony drzew byłam zmuszona cofnąć się i wysoko zadrzeć głowę. Wiedzieli Państwo, że takie cuda przyrody mamy na terenie gminy?

Kościno to najdalej na zachód położona wieś w gminie Dobra, tuż przy granicy z Niemcami. Do tej pory z nazwą miejscowości stykałam się tylko mijając w Bezrzeczu autobus linii 122, który połączył tę trochę odciętą od świata osadę z resztą cywilizacji. Obok starej, zaniedbanej zabudowy w Kościnie zaczyna od kilku lat dominować nowoczesne budownictwo jednorodzinne. Jest mały sklep spożywczy w centrum, a tuż przy pętli autobusowej znajduje się niewielki, niedawno odbudowany kościół z resztkami dawnego cmentarza wokół i dom weselny. Na pewno żyje się tam bardzo spokojnie. 

Przed wojną Köstin (tak nazywało się Kościno do 1945 r.) było wsią folwarczną. Z uwagi na to, że zostało zaznaczone na słynnej mapie Lubinusa z I ćwierci XVII wieku, jego powstanie można datować nie później niż na XVI stulecie. Zapewne początkowo związane było z Fundacją Mariacką, później jest wymieniane w wykazach majątków książęcych, a po upadku Księstwa Pomorskiego (po 1637 r.) jako majątek państwa pruskiego. Osiemnastowieczne dokumenty wzmiankują o istnieniu w Kościnie młyna i owczarni, a w pobliżu wsi karczmy celnej stojącej przy granicy pomorsko-brandenburskiej. Na polach otaczających miejscowość prowadzono uprawy sadzonek drzew morwowych. Pod koniec XIX wieku w zespole folwarcznym zbudowano kaplicę, nowy dwór oraz wiele budynków gospodarczych wzniesionych z kamieni granitowych i cegły. Nieopodal znajdowała się gorzelnia i wiatrak, a w pobliżu urządzano targ drewna i mąki. Majątkiem, na którego terenie mieszkało 141 osób, zarządzali dzierżawcy. W 1945 r. dwór, większa część zespołu folwarcznego oraz kaplica zostały spalone, a ocalałe budynki uległy dewastacji w okresie późniejszym. Pozostał jedynie park i kilka domów robotników. Do 1992 r. teren należał do Państwowych Gospodarstw Rolnych, obecnie jest własnością prywatną. 

Dawny, dworski park romantyczny rozciąga się od wjazdu do wsi od strony Dołuj. Założono go prawdopodobnie na początku XIX wieku. W jego kompozycję włączono kilkusetletnie okazy dębów i buków z lasu pierwotnego, który pokrywał kiedyś cały ten teren. Stare drzewa tworzyły szeroką aleję, prowadzącą z dziedzińca gospodarczego, tuż przy zachodniej elewacji dworu i dochodzącą do głównej drogi wiejskiej. Przeprowadzony trakt uzupełniono nasadzeniami kasztanowców. Po zachodniej stronie do dzisiaj znajduje się owalny staw, otoczony pierwotnie łąką, a od północy graniczący z sadami i ogrodami użytkowymi. Układ komunikacyjny wewnątrz parku miał charakterystyczny, „precelkowaty” kształt. Drzewa i krzewy formowane były w grupy, a nieogrodzony teren swobodnie łączył się z okolicznym krajobrazem łąk i pól. Pięknie musiało być, prawda?

Dzisiaj plan założenia jest zupełnie nieczytelny. Tuż przy drodze przyciąga wzrok grupa ogromnych, pomnikowych dębów o rozłożystych konarach oraz kilka pojedynczych, starych drzew stojących w pobliżu. W XIX – wiecznych umowach zawieranych między państwem a dzierżawcami zakazywano wycinania tych wielkich, starych dębów. Chwała naszym poprzednikom za tak świadome działanie!

Chciałam się dowiedzieć, czy lokalne władze samorządowe objęły drzewa jakimś specjalnym programem ochronnym. Dzwoniłam do Urzędu Gminy w Dobrej, gdzie mi powiedziano, że dęby stoją przy drodze powiatowej i w związku z tym informacje na ich temat uzyskam w Starostwie Powiatowym. W Policach, w Wydziale Ochrony Środowiska i Rolnictwa nic nie wiedziano na temat drzew i zasugerowano, żebym zapytała w Wydziale Komunikacji, Transportu i Dróg. Tam, z kolei, jedyny telefon, pod którym zastałam urzędującego pracownika odebrała osoba, która była tylko „w zastępstwie”. Popytałam trochę mieszkańców wsi, czy wiedzą coś na temat dębów i ich ochrony. Słyszałam opinie skrajne, od głosów zachwytu („tak, są bardzo piękne!”), po dezaprobatę i zupełny brak zainteresowania („to stare próchna. Jedno niedawno złamało się, trzeba było usuwać konar”). Dzięki pomocy radnej powiatowej, p. Anety Rejczyk-Matysiak dowiedziałam się, że drzewa oznaczone cyframi 1 i 2 mają zostać wycięte, ponieważ z powodu swojego złego stanu stwarzają zagrożenie. Wysłano już podobno wniosek do akceptacji. Szkoda. Dęby, odpowiednio zadbane i rozreklamowane, mogłyby być atrakcją powiatu, przyciągającą turystów z bliska i z daleka. Nie rozumiem, dlaczego tak nie jest i co stoi ku temu na przeszkodzie. Mam nadzieję, że to się zmieni. Póki co, zachęcam do odwiedzin Kościna i przyjrzenia się dębom. Niektórzy twierdzą, że kiedy obejmujemy pień drzewa, przejmujemy pozytywną, życiową energię, która uspokaja i korzystnie wpływa na nasze ciała. Jest nawet specjalna nauka, dendroterapia, która bada to zjawisko. Eksperci podają, że najkorzystniejszy wpływ na ludzkie zdrowie ma kontakt z drzewem wcześnie rano lub między godziną 16 a 18, a dęby zwłaszcza mają przyczyniać się do poprawy funkcjonowania mózgu i krążenia krwi. Wierzę, że takie stare drzewa kumulują w sobie szczególnie dużo dobrej energii. Warto spróbować, nie każdy ma takie wielkie, kilkusetletnie okazy niedaleko miejsca zamieszkania. 

Informacje historyczne zaczerpnęłam z: K.Kalita-Skwirzyńska, M. Opęchowski, „Dobra i okolice”, Szczecin, 2008 r.

Zostaw komentarz

Monika Kołacz - Kolasa

Monika Kołacz - Kolasa

Z wykształcenia historyk sztuki i filolog włoski. Pasjonatka dziejów Pomorza Zachodniego oraz książek Joanny Bator. Relaksuje się jazdą na rowerze i spacerami nad morzem. Mieszka w Bezrzeczu. Mama Uli i Anieli.